Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Myślę, że jedną z najbardziej niedocenionych metod zaparzania kawy jest French Press. Może przez to, że nie wymaga od użytkownika specjalnych zdolności a przez co nie da się przyczarować jak przy innych metodach alternatywnych… może przez to, że jest w co drugim domu a w co trzecim zaparza się w nim herbatę :-) Niemniej jednak gdyby ktoś zapytał od czego zacząć przygodę z kawą wskazałbym Frencha. Tani i prosty w obsłudze.

Oczywiście zanim zabrałem się po raz pierwszy do zaparzenia kawy w tym magicznym urządzeniu przejrzałem multimedialną encyklopedię wiedzy - YouTube. Po raz kolejny zderzyłem się z dużą ilością przepisów i porad dotyczących obsługi French Pressa tak jak i po raz kolejny miałem okazję doświadczyć, jak bardzo niektórzy ludzie uwielbiają komplikować sobie życie. Oczywiście jak zawsze na finalny smak kawy wpływa temperatura wody, stopień zmielenia ziarna i czas ekstrakcji. Jednak w tym wpisie chciałbym pójść w całkowicie innym kierunku. Maksymalnie prosto i nieskomplikowanie - w końcu ma to zachęcić czytających do eksperymentowania z kawą.

Ze wszystkich metod najbardziej za najbardziej sensowny uważam ten od Jamesa Hoffmanna - www.jimseven.com. Sam chętnie z niego korzystam. Dobra - pierwsza rzecz to kawa. Mam na myśli coś z segmentu speciality. Marketowe często są za mocno spalone i za drobno zmielone. Proporcje 60-75g/litr co jak łatwo obliczyć wychodzi 6-7,5g na 100 ml wody. Również do wyboru - osobiście korzystam z górnej granicy. Tutaj będzie lekkie zaskoczenie, bo wbrew temu co wyczytamy w większości przepisów, kawę mielimy nieco grubiej niż pod filtr (Kalita, Chemex). Tak zmieloną kawę wsypujemy do naczynia. Gotujemy wodę do temperatury 92-94 stopni i zalewamy jak najszybciej kawę. Nie mieszamy, nie ruszamy - po prostu zostawiamy na 4 minuty - kawa sama wie jak się zaparzyć. Po tym czasie mieszamy to co utworzyło się na powierzchni kawy (piana, kawałki które nie opadły na dno) po czym zostawiamy znowu wszystko na kolejne 4-5 minut. Następnie dociskamy lekko tłok by osiadł na powierzchni i używamy go jako sitka delikatnie przelewając napar do filiżanki. Ważne aby podczas tego procesu nie wzburzyć kawy która opadła na dno. Powstrzymajmy się też przed wylaniem całej kawy do filiżanki - zostawmy jakieś pół centymetra na dnie. Ważna rzecz - wbrew temu co się może wydawać i co czasem niestety widać na filmach French Press jest naczyniem służącym tylko do zaparzania (albo spieniania mleka). Nie jest serwerem więc zaraz po przygotowaniu rozlewamy kawę do filiżanek czy kubków.

No i to chyba wszystko… brzmi prosto ale smakuje wyśmienicie :-)

Polecam Wam pochylić się nad tą metodą. Wycisnąć z kawy ile się da a gdy już się znudzi przejść poziom wyżej na v60, Kalitę czy inny wynalazek.
chemex

Przygoda z kawą zaczęła się kilka lat temu kiedy do pracy kupiliśmy ekspres do kawy. Wydaliśmy na niego niemało bo chcieliśmy pełen automat. Jeden guzik - espresso, dwa - cappucino. Po kilku latach standardem się stało, że zaraz po wejściu do biura pierwszą rzeczą było włączenie ekspresu i dolanie mleka do cappucinatore (dziwna nazwa zbiorniczka na mleko). Gdy urodził się Filip więcej czasu zaczęliśmy spędzać w domu i doszło do tego, że zaczęliśmy się zastanawiać nad zabraniem ekspresu z pracy do domu. Problem jednak w tym, że jego gabaryty są dość duże a ilość akcesoriów w kuchni powoli zbliża się do masy krytycznej i kolejny element może spowodować katastrofę ;-) kolejna rzecz to czyszczenie i konserwacja. Taki automat wymaga czyszczenia, płukania, odwapniania i pierdyliona innych czynności od których odechciewa się pić kawy (z tego też powodu w pracy zacząłem pić czarną kawę i espresso - lenistwo + permanentny brak czasu na cokolwiek).

No to co? Google i szukamy. Błędem było szukanie opinii na forach kawoszy gdyż to praktycznie skreśliło wszystkie produkty dostępne w marketach. Dodatkowo pojawił się problem, że nawet najmniejszy ekspres wymaga młynka. Młynka żarnowego z możliwością regulacji stopnia zmielenia kawy - inna grubość do zaparzenia kawy, inna do espresso. Kiedy już znalazłem to, co wydawało mi się sensownym rozwiązaniem okazało się, że kwota którą przyjdzie mi wydać dwukrotnie przewyższy zakup tego co stoi w pracy :-/

hario Buono
Hario Buono - czajniczek z wąskim dzióbkiem do zalewania dripa.

Picie rozpuszczalników od których uginają się półki sklepowe nie wchodziło w grę. Dobrych kawiarni w promieniu kilku kilometrów nie uświadczysz a codzienna droga z domu do biura by się napić małej czarnej nie wchodziła w grę. Szperając po sieci trafiłem na artykuł dotyczący alternatywnych metod parzenia kawy. Jedną z nich jest drip. Na czym to polega? Mamy zaparzacz, wstawiamy filtr, wsypujemy kawę, zalewamy wodą i gotowe (ta sama technika co w tzw. ekspresach przelewowych). Tak proste, że aż nieprawdziwe… miejsca zajmuje niewiele, poza młynkiem 90% akcesoriów mam w domu.

Kupiłem w sieciówce pierwszy dzbanek z dripem, garść filtrów, młynek do kawy, kawę w ziarnach… i odleciałem. Sam proces parzenia wymaga wyciszenia i skupienia, możliwości eksperymentowania wciągają (woda, temperatura wody, rodzaj kawy, stopień zmielenia kawy, technika zalewania) no i te doznania smakowe.

filiżanka porcelanowa Bavaria
Jedna z porcelanowych filiżanek z mojej kolekcji. Na moje oko powojenna Bavaria.

Po dwóch tygodniach wymagania wzrastają. Lokalna palarnia nie wystarcza a kawa z marketów nie jest opcją (dobra kawa to nie jest ta, która ma trzyletni termin przydatności - tylko świeżo palona i przed zaparzeniem zmielona). Czajniczek do zalewania okazuje się niewygodny, waga za szybko się wyłącza a dwa gatunki kawy wypijane naprzemiennie to zdecydowanie za mało. Co się dziwić - apetyt rośnie w miarę jedzenia a ryba psuje się od głowy ;-) Daleko nie szukałem, znowu internet przyszedł z pomocą… i dodatkowo pogrążył w nałogu. W sklepach dostępne czajniczki z wąską szyjką, superdokładne wagi i te kawy z genialnymi opakowaniami od których oglądania oczka się świecą…

Dzisiaj mam w domu trzy gatunki dobrej kawy z różnych stron świata, elektryczny młynek, ceramiczny dripper, super czajnik, od dwóch tygodni super precyzyjną wagę która odmierza mi kawę i na dzień dzisiejszy brakuje mi tylko 292 pkt do osiągnięcia statusu Bronze w sklepie CoffeeDesk.pl ;-) sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że obsługa tego sklepu jest zbyt miła, za pomocna. Jako osoba z branży projektowej i prowadząca sklepy internetowe zwracam uwagę na szatę graficzną, zdjęcia produktów i też niestety nie mam się do czego przyczepić. Na przesyłki od nich czekam jak na prezent od mikołaja a wizerunek kota na paczce zawsze wywołuje mój uśmiech. No cóż - diabeł tkwi w szczegółach ;-)

cappucino
Cappucino w pracy.

W sierpniu mam urodziny, żona pyta, czy mam jakieś życzenia a ja od dłuższego czasu zastanawiam się czy na półce zmieści mi się Chemex... ];-> (aktualizacja - 20.08.2016)

Tak, wiem... mam na imię Kacper i jestem uzależniony od kawy.